piątek, 12 lipca 2013

PROLOG

~ Uwaga, zamiast rozdziałów zrobię sekwencje ;) ~

   Zimno. Śnieg leży wszędzie naokoło, a z nieba nadal padają białe płatki.
   Środek zimy w Bostonie nie jest łagodny, śnieg sięga do kolan dorosłego człowieka.
   Dwójka ludzi stoi na środku lasu. On - nonszalancko, luzacko patrzy na niższą od siebie dziewczynę. Ona - drży z zimna, a w jej oczach widać całkiem sporo łez. Nie podnosi wzroku. Widok obojętnej twarzy chłopaka tylko ją boli. Ich oddechy zmieniają się w parę w ułamku sekundy. Nikt nic nie mówi, bo po co?
   Dziewczyna zaczyna łkać. Chłopak tylko na nią patrzy, chociaż wyraz jego twarzy się zmienił z obojętnej na zatroskaną. Łkanie dziewczyny zamienia się w gwałtowny płacz. Chłopak podchodzi powoli do dziewczyny. Ona podnosi zdziwiona wzrok, a on ją przytula.
   - Przepraszam - szepcze dziewczynie chłopak do ucha. - Muszę jechać do Nowego Jorku. Nie chcę tego, ale muszę.
   - Kie... Kiedy wrócisz? - pyta ona na chwilę powstrzymując płacz.
   Chłopak przełyka głośno ślinę. Dziewczyna podnosi wzrok, patrzy w jego zielono-srebrne oczy.
   - Nie wiem - odpowiada smutno chłopak, a dziewczyna wtula się w jego tors. Jest jej cieplej. - Najlepiej o mnie zapomnij, nie chcę cię ranić.
   Dziewczyna kręci przecząco głową.
   - Będę na ciebie czekać - jej głos jest przytłumiony, jednak chłopak doskonale ją rozumie. Uśmiecha się i całuje dziewczynę w czubek głowy. Chce jej pokazać, że jest dla niego najważniejsza, tylko jak?
   - Lepiej wracajmy - mówi chłopak po chwili ciszy. - Zaraz tu zamarzniemy - on się śmieje, a dziewczyna się lekko uśmiecha.
   Idą obok siebie, trzymają się za ręce, rękawiczka dziewczyny lekko grzeje dłoń chłopaka. Ona - smutna, choć z cieniem uśmiechu na ustach, a on zamyślony. Nie wie, co go czeka w Nowym Jorku. Przypomina sobie jego ostatnie podróże - do Paryża po to, żeby przekonać się, że nie ma tam żadnego Templariusza. Stracił tam dziesięć miesięcy. Był w Rzymie - na tropach dawnego Bractwa. Ta podróż mu się podobała, siedem miesięcy ciągle trwających przygód. I ostatnia podróż, do Szanghaju. Pod wpływem złych wspomnień chłopak ściska mocniej rękę dziewczyny, jednak ta tego nie zauważa, wydaje się, że jest w swoim świecie. On się uśmiecha smutno widząc to. Ona nie ma smutnych wspomnień, nie jest mordercą, nie jest asasynem. Chłopak jej zazdrości, ale nie miał wyboru - po śmierci rodziców właśnie Bractwo go przygarnęło wiedząc, że ma specjalne umiejętności. On jednak nie ma im tego za złe - Bractwo stało się jego rodziną. Cieszy się.
   Para dochodzi do beżowego domku. Chłopak staje, dziewczyna sekundę później wyrywając się ze swojego świata.
   Nastaje niezręczna cisza, każde z nich boi się odezwać wiedząc, że niebawem rozstaną się na długi czas, być może na zawsze.
   - Nadal myślę, że powinnaś o mnie zapomnieć - zaczyna mówić chłopak. - Nie wiem, czy wrócę, a nie chcę... - Przerywa mu dziewczyna całując go.
   Chłopak zdziwiony oddaje pocałunek, po chwili ona się od niego odsuwa. Przytula się do niego i odsuwa się dopiero po minucie.
   - Żeby mi było jasne... Nie zapomnę cię bez względu na wszystko. Będę tu czekać choćby do śmierci.
   Więc możesz czekać dość krótko, komentuje to w myślach chłopak, nie odważa się tego powiedzieć na głos.
   - Przyjdę do ciebie przed pociągiem i cię odprowadzę - mówi dziewczyna. Chłopak chce powiedzieć, że nie ma takiej potrzeby, jednak kiwa głową i mówi:
  - Dobrze, do zobaczenia. - Odchodzi, zanim będzie chciał jej powiedzieć, że pewnie umrze w Nowym Jorku.

~*~*~

Ok, jest prolog, mam nadzieję, że wyszedł ok :D. Rozdział pierwszy zaraz zacznę pisać. Do napisania!

Okey, zaczynam.

Ekhu, ekhu *odchrząkuje*.

Dziękuję, że tu weszliście. Jest to blog z opowiadaniem o Asasynach na podstawie wszystkich części Assassin's Creed. Możecie to zrozumieć po przeczytaniu tytułu - Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone. Jest to motto Asasynów. Znaczy tyle, że nic nie jest na tyle stabilne, żeby przetrwać wszystko i to, że sami kształtujemy nasze życia.

Ktoś z Was może mnie znać z moich innych blogów - Konoha High School by Yae i Życie jest tylko jedno, mimo przeciwności losu trzeba przeżyć je godnie.

Dziękuję za uwagę i zachęcam do czytania nawet, jeśli nie jesteś fanem gier/książek Assassin's Creed ;)

Rozdział pokaże się do dwudziestego pierwszego lipca ;)